Dlaczego nie biorę pod uwagę jakiejkolwiek formy leczenia

„Całą tą nużącą pracę [hodowlaną – przypis tłumacza] – i to powtarzaną tysiącami razy – związaną ze zliczaniem roztoczy na lepkich wkładkach, uśmiercaniem czerwiu płynnym azotem, obserwowaniem pszczół czyszczących się nawzajem i mierzeniem poziomu hormonów czerwiu, będziemy kiedyś wspominać jako wielkie marnotrawienie czasu, kiedy w końcu pozwolimy roztoczom Varroa robić te rzeczy dla nas” – Kirk Webster – „Co powstrzymuje nas przed postępem w dyskusjach i pracy przy pszczołach”

„Często zastanawiałem się, jak opisać to, co naprawdę dzieje się w pasiece, w której od ponad 5 lat nie stosuje się jakiegokolwiek leczenia; gdzie roztocza traktuje się jak przyjaciół i sprzymierzeńców, a produkcja miodu, zyski, zdrowie i radość z prowadzenia pasieki są takie jak w najlepszych czasach w przeszłości. Teraz nie przyszłoby mi do głowy zwalczać roztoczy, nawet gdybym miał na to łatwy i bezpieczny sposób” – Kirk Webster – „Nowy kanon amerykańskiego pszczelarstwa”

Prowadzona obecnie wymiana poglądów zwróciła moją uwagę na to, jak dziś myślę o leczeniu pszczół, a jak myślałem kiedyś. Zdecydowałem więc, że wyjaśnię jak znalazłem się w punkcie, w którym obecnie jestem. Tamte czasy nie zajmują już mojej uwagi, choć są tak naprawdę nieodległe. W 1999 roku, kiedy straciłem całą pasiekę po raz drugi z rzędu, będąc sfrustrowany zastanawiałem się co zrobić, aby pszczoły przeżyły. Od lat nie śledziłem już czasopism pszczelarskich, bo miałem wrażenie, że są one bardziej o nowinkach technicznych niż o pszczołach. Wtedy po prostu miałem pasiekę w ogródku i mieliśmy się tak dobrze, że nawet nie zwróciłem uwagi na to, że pszczoły się zmieniły. Czytaj więcej „Dlaczego nie biorę pod uwagę jakiejkolwiek formy leczenia”

Pszczoła hodowlana i dlaczego może stanowić zagrożenie dla przyszłości pszczelarstwa…

W poprzednim moim tekście http://wolnepszczoly.org/chemia/ sygnalizowałem chęć opisania problemu śmierci „przypadkowych” rodzin pszczelich w jednej z kolejnych moich prac. I właśnie obecnie znalazłem chwilę w czasie bieganiny związanej ze szczytem sezonu pszczelarskiego, aby przekazać parę moich myśli w tym zakresie. Zdaję sobie sprawę, że temat jest kontrowersyjny i niejednoznaczny. Każdy pszczelarz ma inne podejście do tej tematyki i na pewno niejeden się ze mną nie zgodzi – nawet wśród moich kolegów ze Stowarzyszenia „Wolnych Pszczół”. Dla mnie jednak ważne jest to, żeby dyskutować o tych argumentach i tym problemie – bo problem istnieje i nie możemy zamykać na niego oczu, jeżeli chcemy, aby przyszłe pokolenia cieszyły się pszczelarstwem tak jak my dzisiaj.

zasklepione mateczniki
zasklepione mateczniki

Czytaj więcej „Pszczoła hodowlana i dlaczego może stanowić zagrożenie dla przyszłości pszczelarstwa…”

Pszczoła lokalna – czy jest taka? Czy ma szanse przetrwać w trudnych czasach…?

Przeglądając ogłoszenia na portalach, forach pszczelarskich widzimy mnogość różnych ras pszczół oraz przynajmniej kilka linii bazujących na danej rasie. Oceniając to wszystko można wywnioskować, że na naszym terenie przeważa pszczoła krainska Apis Mellifera Carnica… Pojawia się też pszczoła kaukaska Apis Mellifera Caucasia która według mnie powoli zaczyna tracić na popularności… Podejrzewam, że ostanie udane próby importowania tej pszczoły odbywały się ze 25-30 lat temu… Co wiąże się z brakiem świeżej krwi i zaczyna pachnieć ujednoliceniem materiału… jednak nie koniecznie musi oznaczać to coś złego… Buckfast – hybryda, mieszaniec między rasowy czy jeszcze coś innego, nie ważne jak określany , ustabilizował się na naszym rynku matek pszczelich i powoli zaczyna dorównywać kraince… Chodzi mi o dostęp do tej pszczoły. Czytaj więcej „Pszczoła lokalna – czy jest taka? Czy ma szanse przetrwać w trudnych czasach…?”