Przekonać nieprzekonanych

Ciężkie jest życie „trzymacza” a jeszcze cięższe pszczelarza naturalnego który otwarcie mówi, że leczenie jest złe a pszczoły wolą mieć zdrowe i czyste gniazdo. Wolność jednych nie może być kosztem drugich a pszczelarzy obowiązuje taka sama dyscyplina i reguły współżycia jak ludzi. Cytat troszkę przez mnie zmieniony ale pokazuje, że zapędy niektórych w pszczelarstwie właśnie takie są… Otóż chcieliby wprowadzić obowiązkowe leczenie wszystkich rodzin w kraju, chcieliby na dodatek wprowadzić obowiązkową kontrole tego leczenia i chcieliby co jest już pewne narzucić wszystkim jeden rodzaj leku… O zgrozo i wszystko dla dobra pszczół aby żyło się im lepiej, dawały więcej miodu, mniej żądliły, nie uprawiały seksu, nie uciekały z przytulnych uli i kiedy pszczelarz każe umierały gdy już nie są potrzebne…

Nie zgadzam się na takie pszczelarstwo, nie zgadzam się na chemię w ulach i nie zgadzam się z komercyjnymi trendami nakazującymi mieć wszystko najlepsze.

My „trzymacze” oraz pszczelarze naturalni obiecujemy mieć pszczoły wolne, bez leczenia, bez nakazów wydajności miodowych, bez nakazów rasowych itd. Tak mógłby się zaczynać wstęp otwartego listu do pszczelarzy komercyjnych których w Polsce jest bardzo dużo i którzy w większości uważają, że tylko dzięki nim pszczoły jeszcze jakoś dają radę bo leczyć trzeba i nie ważne jak leczyć ale trzeba leczyć żeby pokonać Varroa która wraz z innymi zagrożeniami plądruje nasze pasieki. Czytaj więcej „Przekonać nieprzekonanych”

Wizyta u miejskich pszczół

Miasto na pierwszy rzut oka wydaje się beznadziejnym miejscem dla pszczół. Dużo betonu, dużo asfaltu i pełno ludzi biegających za swoimi sprawami. Jednak kiedy zaczniemy zwracać uwagę na rośliny które kwitną dostrzeżmy na nich różne owady a m.in. pszczoły miodne. Wtedy zastanowimy się, że jednak miasto może być bardzo dobrym terenem dla pszczół choćby biorąc pod uwagę brak monokultur uprawowych które poddawane są różnym zabiegom i opryskom chemicznym. W dodatku od wczesnej wiosny do późnej jesieni w mieście zawsze pojawiają się rośliny, krzewy czy drzewa które dostarczą pszczołom pyłku i nektaru potrzebnego na rozwój czy przeżycie.

kolorowe miejskie ule
kolorowe miejskie ule

W ramach odkrywania różnych sposobów pszczelarstwa wybrałem się z kolegą Zenonem który umówił nas na spotkanie z pewnym bardzo życzliwym pszczelarzem posiadającym pszczoły w centrum dużego miasta. Oczywiście z chęcią wybraliśmy się do jego miejskiej pasieki podpatrzeć jak pszczółki dają sobie radę w warunkach miejskich pożytków… Czytaj więcej „Wizyta u miejskich pszczół”

Chemia inaczej…

Chcąc dobrze zrozumieć temat ja również chciałem spojrzeć na problem chemii w pszczelarstwie. Piszę tylko i wyłącznie z własnego punktu widzenia i z własnej praktyki jaką zdobyłem przy pracy z pszczołami w ramach PN. Problem leczenia jest oczywisty i celowe kuracje wspomagające są definitywnie złą drogą. Chciałbym jednak poruszyć temat skrajności w wyszukiwaniu wszystkie co jest skażone, toksyczne, działa destrukcyjnie na rodzinę pszczelą i kwalifikuje się jako chemia podawana do ula przez pszczelarzy… Radykalni pszczelarze naturalni odrzucają wszystko co do ula jest wkładane, wlewane, rozpylane, odymiane czy w inny sposób podawane w celu „ratowania” rodzin pszczelich przed roztoczami, wirusami, grzybami czy innymi nie do końca poznanymi zagrożeniami. Oczywiście mają rację ale według mnie nie do końca bo pewne sprawy traktowane są zbyt dokładnie i skrupulatnie a o innych może nawet bardziej ważnych się zapomina…

Patrząc na rodzinę pszczelą która żyje w ulu i radzi sobie w danym środowisku możemy wyłapać wiele innych zagrożeń z jakimi się styka bez celowego działania pszczelarza który stosuje kuracje lecznicze. Substancje chemiczne o których się dużo czyta przy leczeniu rodzin pszczelich są bardzo różne i każda ma inny skład i działa w inny sposób na organizmy żywe… Czytaj więcej „Chemia inaczej…”

Chemia

„Chemia” ma służyć ratowaniu pszczół. Ale czy tak naprawdę kuracje stosowane przez pszczelarzy ratują apis mellifera - pszczołę miodną? Do ula wprowadzane są substancje toksyczne – substancje, które są m.in. insektycydami, wprowadzane są do domów insektów… Oczywiście do „leczenia” dobiera się substancje, które teoretycznie nie szkodzą pszczołom, a szkodzą innym insektom, które na nich pasożytują (m. in. roztoczom varroa). Ale czy tak jest w istocie? Kto wie z całą pewnością, jakie oddziaływanie mają te substancje na pszczoły i na ekosystemy ulowe? Niektórzy pszczelarze, z niezrozumiałych względów, starają się za wszelką cenę udowodnić, że te insektycydy (pestycydy, fungicydy i inne) nie szkodzą ani pszczołom, ani produktom pszczelim, które tak chętnie wszyscy spożywamy.

Pszczelarze często dzielą sposoby leczenia, na wykorzystujące „chemię” (lub tzw. „twardą chemię”) i na te, które wykonywane są metodami „ekologicznymi” czy środkami „naturalnymi”. Ale czy tak naprawdę ten podział jest w pełni uzasadniony?

Całe nasze otoczenie składa się z „substancji chemicznych”, żyjemy w świecie atomów, cząsteczek i związków chemicznych. To prawda, że niektóre z nich występują w środowisku „naturalnie”, a inne są „sztucznie stworzone” przez człowieka. Ale zarówno jedne jak i drugie mogą mieć „dobroczynny” jak i „zgubny” wpływ na organizmy żywe. Natura przecież także opracowała swoje potężne trucizny, niejednokrotnie silniejsze od tych, stworzonych przez człowieka. Czytaj więcej „Chemia”

O zaletach ula korpusowego w gospodarce naturalnej

Definicja Pszczelarstwa Naturalnego jest zawarta w kilku różnych wariantach chowu pszczół a zwłaszcza dostosowywana jest przez konkretnego pszczelarza pod dany typ gospodarki. Każdy rozumie PN na swój własny sposób i pewnie każdy ma dużo racji w swoich wyborach. Narzucanie innym pszczelarzom, że droga PN jest jedynie słuszną droga dla pszczelarstwa nowoczesnego czy pszczelarstwa przyszłościowego mija się z celem i długofalowo może zniechęcić potencjalnych pszczelarzy, którzy by chcieli spróbować takiego typu gospodarki pasiecznej… chodź warto podkreślić, że jest to ważna sprawa aby przywrócić pszczołom to co utraciły czyli wolność…

korpusy
korpusy

Wiem, że jest spora grupa ludzi, pszczelarzy którzy utożsamiają PN z kószkami, kłodami, barciami, ulami warre, ulami japońskimi oraz ulami TBH… a gospodarka w sposób naturalny z określonymi , przybliżonymi zasadami chowu pszczół w sposób zrównoważony może odbywać się w dowolnym typie ula jaki sobie wymyślimy. Oczywiście bierzemy pod uwagę tylko materiały naturalne takie jak drewno czy trzcina itp.. Każdy ul będzie odpowiedni do prowadzenie swoich pszczół w sposób wolny czyli zapewnienia im możliwości budowania własnej zabudowy, we własnym rytmie oraz w sposób właściwy dla danego terenu i bazy pożytkowej. Czytaj więcej „O zaletach ula korpusowego w gospodarce naturalnej”

Ule japońskie

ul japoński
ul japoński

Ul japoński to najprostszy ul bezramkowy – korpusowy, w całości z dziką zabudową. Pszczoły budują w takim ulu tak, jak im się podoba, bez żadnych przerw pomiędzy korpusami – taka zabudowa najbardziej przypomina tą wewnątrz naturalnej dziupli. Mamy dostęp jedynie od góry i od dołu ula, puste korpusy podstawiamy od dołu, a miód bierzemy z góry.

To tak pokrótce. Teraz skupmy się na budowie takiego ula.
Po pierwsze nie będę tutaj opisywał oryginalnych uli japońskich – ja gospodaruję w lekko zmodyfikowanych, dostosowanych do lokalnych warunków (oryginał min. ma wewnętrzną szerokość korpusa 22 na 22 cm, co oznaczałoby ustawianie wieżowców). Czytaj więcej „Ule japońskie”