„Walka z warrozą ma sens, bo nigdy nie pokonamy warrozy”

Artykuł został opublikowany w październikowym numerze miesięcznika „Pszczelarstwo” 10/2016

Pozwoliłem sobie zatytułować ten artykuł cytatem znalezionym na jednym z internetowych forów pszczelarskich. Czasem mam wrażenie, że wielu pszczelarzy dokładnie w ten sposób myśli. Mając pełnię świadomości braku możliwości wygrania walki z roztoczem, brnie w tą walkę coraz głębiej, co niestety w naszej ocenie przyczynia się do pogłębienia szkód w genomie lokalnej populacji gatunku pszczoły miodnej. Mam też wrażenie, że w takim też duchu pisany był artykuł pana Marka Lasockiego pt. „Nie ma znaczenia jakiego koloru masz samochód, kiedy jedziesz w złym kierunku”, który ukazał się w lipcowym numerze „Pszczelarstwa”. I choć autor stwierdził, że nie chce już kontynuować polemiki, to w tekście tym jest tak wiele uproszczeń, błędnych analogii i negowania rzeczywistości, że uznałem za konieczne odnieść się do nich, aby nie pozostawiać błędnych przekonań w świadomości czytelników. Przeanalizuję pobieżnie kolejno wszystkie punkty tegoż tekstu, gdyż każdy z nich jest w mojej ocenie, albo błędną interpretacją rzeczywistości lub faktów, albo też świadczy o niezrozumieniu przekazywanych przeze mnie myśli (być może nie wyrażonych zbyt precyzyjnie z uwagi na konieczność ograniczenia objętości tekstu – to już czytelnik musi sam ocenić). Nie będę przytaczał dokładnych słów pana Lasockiego, a w odpowiedzi zawrę jedynie wyjaśnienia do podnoszonych przez niego zarzutów. W razie potrzeby przybliżenia kontekstu wypowiedzi, czytelnik może sięgnąć po cały tekst w przytoczonym numerze Miesięcznika. Czytaj więcej „„Walka z warrozą ma sens, bo nigdy nie pokonamy warrozy””

Dzikie pszczoły

Kirk Webster

Tekst pochodzi ze strony: http://kirkwebster.com/index.php/feral-bees
Przetłumaczony i opublikowany za zgodą autora.

(Miałem nadzieję opublikować ten esej razem z opisem dzikich pszczół wykonanym przez innego autora, który gruntownie je badał, ale zdecydowałem się opublikować niemal cały pierwotny tekst tutaj kiedy okazało się, że artykuł towarzyszący się nie pojawi. Uznałem bowiem, że porusza on aktualne i potrzebne zagadnienia związane z bieżącym, upadającym „wzorcem zdrowia pszczół”, który jest narzucony społeczności pszczelarskiej)

Po lekturze opisów dzikich rodzin pszczół miodnych, czym są, skąd pochodzą, w czym są podobne, a w czym różnią się od rodzin pszczół hodowlanych, oraz jak odporne mogą być bez interwencji ludzkiej musisz zadać sobie pytanie: „Dlaczego rodziny hodowlane nie mogą żyć własnym życiem, bez ciągłego mierzenia i liczenia, dokarmiania sztucznym pokarmem, podtruwania wszystkim co popadnie od płynów na kleszcza, poprzez silne kwasy, kończąc na dymie tytoniowym?”Otóż mogą.

Dzika pszczoła ;)
Dzika pszczoła ;)

Ale nie tak jak większość rodzin pszczelich żyła od czasu kiedy upowszechniła się ruchoma, wyjmowana ramka.

Zawsze zadziwia mnie fakt, że zawodowi pszczelarze (podobnie jak większość Amerykanów) łatwo (lub nawet chętnie) zmienia swój styl życia. Poświęcają swój wolny czas, aktywność fizyczną, prywatność, a nawet szansę na kontakt osobisty z rodziną czy przyjaciółmi, tylko po to, aby być na fali ostatnich nowinek technologicznych – a mimo tego, nie kiwną nawet palcem aby obserwować i dostosować się do szybkich zmian, jakie zachodzą pośród ich pszczół oraz Natury. Ta obserwacja oraz dostosowanie zawodowych pszczelarzy, to jedyna rzecz, która może przykuć uwagę przemysłu do potrzeby powrotu do zdrowia oraz równowagi. Nauka może pomóc tu i ówdzie, ale to pszczelarze muszą wykonać najważniejszą część tej pracy. Czytaj więcej „Dzikie pszczoły”

„Może sobie pan zażyczyć samochód w każdym kolorze, byle by był to czarny”

Artykuł został opublikowany w majowym numerze miesięcznika „Pszczelarstwo” 05/2016

 

W marcowym numerze „Pszczelarstwa” ukazał się artykuł pana Marka Lasockiego pod tytułem „Polemika”. Autor odnosi się do napisanych przeze mnie oraz Łukasza Łapkę artykułów, które zostały opublikowane w numerach „Pszczelarstwa” w listopadzie i grudniu poprzedniego roku. Cieszę się, że została podjęta dyskusja na ten kontrowersyjny temat gdyż pomimo olbrzymiej śmiertelności pszczół wielu pszczelarzy nie docenia ogromu problemów, z jakimi mierzy się dzisiejszy świat pszczelarski. „Osypały ci się pszczoły? Ot, zaniedbałeś swoją pasiekę, niewłaściwie przeprowadziłeś zabiegi”. To często ich jedyna konkluzja, w której winą za stan zdrowia pszczół obarcza się pojedyncze – nierzadko Bogu ducha winne osoby. A problem jest o wiele poważniejszy niż mniejsze czy większe zaniedbania pszczelarzy. Pamiętajmy, że mamy do czynienia ze stworzeniem, które jeszcze około czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu było względnie samowystarczalne i zdolne do życia bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka. Niegdyś owady te opanowały praktycznie cały świat, a dziś ich zdolność do funkcjonowania w naturze jest znikoma lub żadna. Drogą do rozwiązania tego problemu jest próba dotarcia do jak najszerszego kręgu odbiorców i zmiany ich świadomości ekologicznej i pszczelarskiej. W tym miejscu, przy okazji, chcielibyśmy podziękować redakcji miesięcznika „Pszczelarstwo” za udostępnienie nam paru stron na nasze teksty. Nie przedłużając, przejdę do analizy argumentów zamieszczonych w „Polemice”. Nie jestem w stanie odnieść się jednak całości argumentacji z uwagi na ograniczoną objętość publikacji.

Pierwszym zarzutem kierowanym przeciwko proponowanym przez nas rozwiązaniom jest możliwość doprowadzenia do, jak to określił Autor, „pszczołobójstwa”, czy też „hekatomby pszczół”, czyli potencjalnego zagrożenia wyginięciem pszczół na przestrzeni maksymalnego okresu dziesięciu najbliższych lat. Wynika to z przyjętego przez Autora założenia, że Apis mellifera nie jest zdolna do współistnienia z roztoczem Varroa destructor we względnie zrównoważonej relacji pasożyt-żywiciel. Nieporozumieniem jest wskazywanie, że powoływaliśmy się przy tym na takąż relację z innym gatunkiem pszczoły, tj. Apis cerana (pszczoła wschodnia) – owszem została wspomniana, ale nie stała się podstawą naszych założeń. Otóż doświadczenia ze świata dowodzą, że pszczoła miodna (Apis mellifera) posiada praktycznie dokładnie te same przystosowania do radzenia sobie z roztoczem, co pszczoła wschodnia. Czytaj więcej „„Może sobie pan zażyczyć samochód w każdym kolorze, byle by był to czarny””

Projekt „Sztuczna Barć”

Tekst pochodzi z bloga PanaTrutnia: http://pantruten.blogspot.com
Opublikowany za zgodą autora.

W zeszłym roku kupiłem szerokie dechy – były różnej szerokości, od trzydziestu paru do czterdziestu paru centymetrów. A i częściowo były podbutwiałe. Pewnie właściciel składu budowlanego ucieszył się, że ktoś to kupił…

zdj+1

Dechy te potrzebne mi były do planowanego wówczas Projektu „Sztuczna Barć”, czyli pomysłu na wspomożenie wytworzenia dzikiej populacji pszczół w moim rejonie. Wiosną zabrałem się za robotę i zbudowałem pięć dużych skrzyni – właśnie „sztucznych barci”. Skrzynie te zbudowałem „wyjątkowo precyzyjnie”, bo po docięciu desek piłą łańcuchową (na szczęście tym razem wyjątkowo nic sobie nie obciąłem) poskręcałem byle jak paroma wkrętami. Wielkość tych skrzyni objętościowo, to orientacyjnie rozmiar standardowego ula wielkopolskiego (2 korpusy + półnadstawka). Trzy skrzynie mają wysokość ponad 90 cm, a dwie są trochę niższe i mają około 85 cm. Czytaj więcej „Projekt „Sztuczna Barć””

Zapomnieliśmy co dla Niej dobre… czyli analiza grzechów pszczelarstwa ostatnich dziesięcioleci – WĘZA

Artykuł został opublikowany w marcowym numerze miesięcznika „Pszczelarstwo” 03/2016

Wstęp

W publikacjach omawiających gospodarkę pasieczną i w opracowaniach naukowych coraz częściej pisze się o małej komórce i małej pszczole. Coraz częściej przywołuje się również badania ukazujące, że pszczoły pochodzące z plastrów budowanych na węzie z komórką w rozmiarze 4.9 mm są zdrowsze, żyją dłużej, wykazują się większą higienicznością i wigorem. Ale czy tak naprawdę węza jest tym, czego potrzebuje naturalna pszczoła? Czy węza sama w sobie nie jest nienaturalną próbą regulacji sposobu w jaki żyje pszczeli superorganizm ? Pragniemy wszystko kontrolować, nadzorować, poprawiać i wszystko układamy według swojej perspektywy. To nasza ludzka przypadłość.

Bezwęzowa ramka zabudowana przez pszczoły
Bezwęzowa ramka zabudowana przez pszczoły

Węza pszczela jest jedną ze zdobyczy rewolucji technologicznej XIX wieku. Rewolucji, która dotknęła praktycznie wszystkich gałęzi przemysłu i rolnictwa. W publikacji pt. „Mała komórka” („Pasieka” 6/2014) Sławomir Trzybiński pisze: „Bez węzy nikt obecnie nie wyobraża sobie gospodarowania, a utrzymywanie pszczół na plastrach budowanych naturalnie to działalność stricte hobbystyczna lub mająca ożywić dawno zaginiony folklor. Przykładem takich poczynań jest dzianie barci w naturalnych kompleksach leśnych, realizowane dzięki zaangażowaniu dużych środków unijnych.Czytaj więcej „Zapomnieliśmy co dla Niej dobre… czyli analiza grzechów pszczelarstwa ostatnich dziesięcioleci – WĘZA”

O relacji pasożyt – żywiciel słów kilka

Panuje trochę mitów i przekłamań na temat relacji żywiciel – pasożyt. Niestety tymi mitami i przekłamaniami karmieni są pszczelarze, a w dalszej kolejności powielają błędne wnioski. Na przykład w artykule Sławomira Trzybińskiego do czasopisma Pasieka w artykule „Jak to było, czyli podsumowanie minionego sezonu” czytamy:
„Ubiegłoroczna populacja warrozy została silnie przetrzebiona wskutek masowych upadków rodzin pszczelich. Gdy giną pszczoły, giną też pasożyty bytujące na nich, co przeczy teorii, że każdy pasożyt „dba” o swego żywiciela, bo „wie”, że gdy zabraknie żywicieli, to pasożyty też będą się musiały pożegnać z tym światem. To akurat pseudonaukowo-życzeniowa teoria, która nie stosuje się do świata organizmów żywych, z ludźmi włącznie.”

wyscig_zbrojen
Dla mnie osobiście taka myśl świadczy o niezrozumieniu relacji pasożyt – żywiciel, a raczej o niezrozumieniu ewolucyjnych mechanizmów rządzących przystosowaniem organizmów do wzajemnego współistnienia w zależnościach ekologicznych. Nie ma takiej możliwości, żeby pasożyt „dbał” o żywiciela, gdyż pasożyt zdecydowanie wykorzystuje swojego żywiciela (żeruje na nim lub wykorzystuje go do jakichś innych celów – np. do przebycia pewnego cyklu życiowego, który może odbywać się tylko w określonych warunkach – takich jak na przykład w lub na ciele żywiciela). I choć może się tak zdarzyć, to nie znaczy to wcale, że w jego interesie zawsze jest śmierć żywiciela. Czytaj więcej „O relacji pasożyt – żywiciel słów kilka”