Wiosenny zjazd Wolnych Pszczół

Szanowni sympatycy naszego Stowarzyszenia (i nie tylko)!

Zapraszamy do >>specjalnie przygotowanego wątku na naszym forum<<. Możecie tam zadać pytania, na które chcielibyście od nas dostać odpowiedź. W trakcie naszego formalnego Zjazdu Wiosennego (który odbędzie się jutro tj. w sobotę 21-03-2020) postaramy się do wszystkich ustosunkować i udzielić odpowiedzi.

Zapraszamy!

Coronavirus
Koronawirus

UWAGA Zjazd odwołany!!!

Z powodu zagrożenia epidemiologicznego w Polsce zmuszeni jesteśmy odwołać nasz zjazd w świecie realnym. Przeprowadzimy go w świecie wirtualnym przez łącza internetowe. Dodatkowo otworzymy wątek na forum pod którym będą mogli się wszyscy wypowiedzieć. Damy znać o terminie >> informacja została opublikowana powyżej ilustracji (tj. na samej górze tego wpisu).

Selekcja na odporne pszczoły w Stevens Bee Company

Streszczenie TL;DR

Stevens profesjonalnie hoduje pszczoły odporne na choroby.  Nie stosuje leków (TF beekeeping). Leczyć czy nie leczyć? Stevens uważa, że amator może próbować pszczelarstwa TF, ale planem minimum jest zdobycie odpornego pogłowia, umiejętność hodowli matek, rozpoznanie chorób, bezwzględna wymiana matek, a przede wszystkim nie pozostawianie pszczół bez opieki, ze względu na rozprzestrzenianie chorób. Dzięki sztucznemu unasiennianiu utrzymuje wypracowaną wcześniej odporność linii, którą planuje dalej szlifować.

Od tłumacza:
Artykuły te są kompilacją tekstów właściciela firmy pszczelarskiej w USA z Missouri zajmującej się głównie hodowlą i sprzedażą matek pszczelich oraz także produkcją miodu. Oryginalne teksty pochodzą z firmowej strony i sklepu internetowego https://www.stevensbeeco.com, a choć dedykowane są raczej pszczelarzom amerykańskim, to i w polskich warunkach, moim zdaniem, możemy z nich wyciągnąć cenne wskazówki, co do prób związanych z tzw. pszczelarstwem bez leczenia. Choć to oczywiste, na wszelki wypadek napiszę, że wszelkie sugestie autora, drogi czytelniku, stosujesz na swojej pasiece, na własną odpowiedzialność.

Stevens Bee Company: o nas

Naszym głównym celem jest selekcja i hodowla pszczół miodnych odpornych na choroby i roztocza. Aby to osiągnąć nie stosujemy żadnych środków leczniczych. Naszym zdaniem to najlepsza metoda, aby przetestować kandydatów do hodowli. Poza odpornością na choroby i roztocza selekcjonujemy na miodność. Słabsze rodziny wymagające jesienią karmienia nie przechodzą do dalszego etapu hodowli. Lubimy także, kiedy nasze pszczoły są łagodne, aby zarówno dla początkujących pszczelarzy oraz tych bardziej doświadczonych, praca przy pszczołach była przyjemnością. Oferujemy również nieprzetworzony miód, który w wyniku unikania stosowania zabiegów leczniczych na naszych pasiekach, jest z pewnością wolny od zanieczyszczeń po środkach roztoczobójczych i antybiotykach.

Leczyć czy nie leczyć: oto jest pytanie

Zagadnienie to jest bardzo kontrowersyjne w środowisku pszczelarzy i wywołało już niezliczone polemiki. Dlaczego więc nie pokusić się o napisanie kilku własnych przemyśleń na ten temat? Krótkie studia stron pszczelarskich na Facebooku pokażą nieco argumentów w związku z tym problemem. „Powielasz pszczoły, które nie mają odporności na roztocza!”, twierdzi zwolennik pszczelarstwa bez leczenia (treatment free beekeeping). „Produkujesz bomby roztoczowe!” ripostuje zwolennik usuwania roztoczy. Kto więc ma rację? A może obydwie strony? Po wysłuchaniu wspaniałych debat na ten temat i przemyśleniu sprawy, doszedłem do wniosku, że jest to po prostu walka między rozwiązaniami krótkoterminowymi, a rozwiązaniami długoterminowymi. Poza tym, tak jak każde pszczelarskie zagadnienie, pełne jest wielu zmiennych, które komplikują problem.

Naturalna selekcja jest bardzo potężnym mechanizmem filtrującym, który funkcjonuje tak długo, jak długo trwa życie na naszej niebieskiej planecie. To jest główny powód, dla którego ludzie decydują się nie leczyć pszczół, obok tego, że nie podoba im się dodawanie substancji chemicznych do ula. Tom Glenn z Glenn Apiaries uświadomił sobie kiedyś, co robi, kiedy wycinał kawałek plastra do zjedzenia bezpośrednio z ula, a jego dłuto natrafiło na pasek Apistanu. Glenn był pionierem w produkcji hodowlanej wydajnych matek pszczelich odpornych na roztocza. Używałem jego pogłowia w mojej praktyce przez wiele lat i byłem pod wielkim wrażeniem. Niestosowanie środków roztoczobójczych szybko ujawnia, co ma potencjalną odporność, a co jej nie ma. Dlatego postanowiłem nie leczyć, gdyż moim jedynym celem jest hodowla produktywnych pszczół odpornych na choroby i szkodniki. To był najtrudniejszy, ale i najbardziej skuteczny test. Ta metoda jest długoterminowym rozwiązaniem na potrzeby hodowli lepszych pszczół, które w porównaniu do wielu innych nie wymagają rozpieszczania. Oczywiście, nie obejdzie się bez kompromisów i ryzyka.

Chociaż uważam, że naturalna selekcja stanowi skuteczne narzędzie hodowli na cechy odporności, nie polecałbym nieleczenia jako generalnego sposobu na pszczelarstwo dla hobbystów unikających manipulowania pszczołami (hands off beekeeping). Chowanie głowy w piasek i ignorowanie potencjalnych problemów, nie jest dobrym rozwiązaniem. Choroby i roztocza są prawdziwym zagrożeniem i mogą zostać rozprzestrzenione na sąsiednie rodziny poprzez rabowanie. Szczególnie podczas braku wziątku z pożytku pszczoły mają tendencję do rabowania słabszych rodzin, co niewątpliwie może powodować roznoszenie chorób i roztoczy. Nie twierdzę, że nie da się tego zrobić z poziomu hobbystów, ale trzeba dysponować gotowym źródłem odpornego pogłowia, aby wymienić matkę w problematycznych ulach, lub narobić nukleusów (małych odkładów), aby zredukować straty. To jest plan minimum. Wszystko poniżej sprawi, że napotkasz problemy w zrównoważonym rozwoju pasieki i potencjalnie wygenerujesz problemy dla sąsiadujących uli.

Jeśli chcesz jednak spróbować pszczelarstwa wolnego od leczenia, poleciłbym Ci kilka rzeczy, aby zachować równowagę. Przede wszystkim, stań się biegłym w hodowli matek. Dotyczy to zresztą zarówno pasiek leczonych i nieleczonych. Jest to cenna umiejętność, która otwiera wiele drzwi w pszczelarstwie. Po drugie, zdobądź pogłowie przeselekcjonowane na zestaw cech związanych z odpornością na choroby i roztocza. Selekcjonowanie na bazie rójek i zwykłego komercyjnego pogłowia to twardy orzech do zgryzienia, w procesie którego stracisz wiele pszczół. Wybierz coś ze sprawdzonymi cechami odporności takimi jak: VSH, higieniczność lub grooming, aby dodać je do Twojej puli genów. Po trzecie, nie cackaj się ze słabymi lub chorymi rodzinami. Wymieniaj w nich matki jak najszybciej. Jeśli będziesz produkował dobre jakościowo matki z odpornego pogłowia, będziesz się mniej wahał nad wymianą matek pozbawionych odpowiedniego poziomu odporności i wymianą słabej genetyki w rodzinach. Skupienie się na tych trzech zagadnieniach ogromnie poprawiło moją gospodarkę i może również poprawić Twoją.

Odporne pszczoły?

Co ludzie rozumieją pod terminem odporne pszczoły? Termin ten może dotyczyć kilku cech behawioralnych lub genetycznych, które pozwalają rodzinie na dalsze funkcjonowanie i przetrwanie, nawet jeśli nie zostaną uwolnione od chorób i szkodników poprzez różne zabiegi lecznicze. Najbardziej skutecznymi cechami, jakie widziałem są: VSH (varroa sensitive hygiene) i odporność na choroby wirusowe sprzężone z roztoczami. VSH to zestaw cech, które pozwalają pszczołom wykrywać roztocza w fazie reprodukcji w czerwiu krytym, oraz otwierać i usuwać takie zakażone poczwarki. Przerywa to cykl reprodukcji roztoczy bez interwencji chemicznej. Zwrócono uwagę, że pszczoły zostawiają roztocza w wieku nieprodukcyjnym w spokoju, a skupiają się na tych, co wychowują swoje młode. Odkrycie to było wcześniej nazywane SMR (supressed mite reproduction) ze względu na osłabienie poziomu populacji roztoczy w ulu przez zwalczanie reprodukcji roztoczy. Termin ten został zmieniony na VSH po tym, jak odkryto, że jest to wariant higienicznego instynktu pszczół. Pszczoły VSH są niezwykle higieniczne, co daje im także silną odporność na grzybicę otorbielakową i zgnilca amerykańskiego. Jestem wielkim fanem cech VSH. Wdrażałem je do swojego inwentarza od wielu lat, z pozytywnymi wynikami.

Często pomijanym mechanizmem ogólnej odporności jest odporność na wirusy. Widziałem wiele rodzin, które miały dość wysoki poziom roztoczy, ale nigdy nie było u nich widać zdeformowanych skrzydeł i innych oczywistych oznak zakażenia wirusowego. Odporność wirusowa dała się wyraźnie zauważyć, skoro przetrwały zimę, wytwarzały nadwyżki miodu i żyły dalej pomimo wysokiego poziomu porażenia. Jeśli skrzyżować pszczoły VSH z wysoce odpornymi na wirusy sprzężone z roztoczami, otrzymasz generalnie dość odporną pszczołę. Inny znany mechanizm odpornościowy to allogrooming lub autogrooming. Ta cecha powoduje, że pszczoły fizycznie usuwają foretyczne osobniki pasożyta, gryząc je i uszkadzając im nogi, czy zewnętrzny pancerz. To całkiem fajna cecha. W ciągu ostatnich kilku lat wdrożyłem znane linie Purdue Mite1 o cechach groomingowych za pomocą sprowadzonych matek nieunasiennionych, które następnie inseminowałem nasieniem trutni VSH. Mam nadzieję, że w gniazdach pojawią się obie cechy. Oczekuję korzystnego ich połączenia. Roztocza będą nie tylko zwalczane podczas próby rozmnażania w czerwiu krytym, ale także w fazie foretycznej, przyczepione do dorosłych pszczół. Czas pokaże, czy to się opłaciło, ale podejrzewam, że tak się stanie.

Czy matki naturalnie unasiennione zachowają cechy odporności na choroby i roztocza?

Jeśli obie linie rodzicielskie wykazały odporność na choroby i roztocza, to nawet po naturalnym unasiennianiu można oczekiwać, że ich potomstwo, także wykaże zestaw podobnych cech. Przez lata nabywaliśmy matki VSH od innych. Wszystkie one, w stanie larwy, były przekładane przez innych hodowców, a większość wykazywała wysoki stopień odporności na roztocza. Przestaliśmy w końcu kupować materiał z zewnątrz i pracujemy nad własnymi celami. Wzmacnia to naszą różnorodność i daje nam znacznie lepiej dostosowane lokalnie pszczoły. Minusem jest większa zmienność cech VSH, co oznacza zmniejszenie częstotliwości występowania tego konkretnego genu (allelu? przyp. tłum.). Do puli genów dodaliśmy także cechy allogroomingu za pomocą kilku linii Purdue Mite.

Zmierzam do tego, że jakaś jedna cecha odporności na dręcza pszczelego jest super, ale co jeśli z powodzeniem połączyłeś wiele cech na jednym plastrze z czerwiem? Pracujemy właśnie nad zintegrowaniem hodowli ze sztuczną inseminacją wykorzystywaną w modelu hodowli zamkniętej populacji, gdzie wyeliminujemy naturalne unasiennianie utrzymując różnorodność, aby zachować nasz wypracowany wzór odporności na plastrze z czerwiem. Spodziewam się, że im więcej pokoleń wyprodukujemy, tym zobaczymy coraz większą spójność w odniesieniu do odporności na roztocza, ponieważ ich liczba będzie podstawowym kryterium selekcji dla kandydatów do tej hodowli.

Cory Stevens 2017-2018
Skompilował i przetłumaczył za zgodą autora: Jakub Jaroński 2019
Artykuł został także opublikowany w listopadowym numerze miesięcznika Pszczelarstwo (11/2019).
Zdjęcia: archiwum Stevens Bee Company.

1. Artykuł na temat programu hodowlanego Uniwersytetu Purdue: https://extension.entm.purdue.edu/beehive/our-breeding-program

Wywiad z Leoszem Dworskim: Bez jedu to nejde?

Streszczenie TL;DR

W artykule Leosza Dworskiego “Bez jedu do nejde” jest opisana cała jego metoda selekcji pszczół w kierunku odporności na choroby: warrozę i nosemozę. Aktualnie, poza zabiegami biotechnicznymi, dopuszcza leczenie punktowe kwasem mrówkowym i tymolem. Najbardziej groźna, według niego, to ostatnia faza choroby rodzin pszczelich. Dworski obserwuje rodziny swoją, ponoć najdokładniejszą metodą. Sam się przekonał, że tzw. dzikie pszczoły w barciach nie mają jakiś specjalnych właściwości. Nie wierzy w tzw. bombę roztoczową. Najważniejszy u niego jest test przeżycia.

 

CC-BY fot:  Eva Zahradnická
CC-BY fot: Eva Zahradnická

Pszczelarz Leosz Dworski (Leos Dvorsky) urodził się w 1954 r. Mieszka w Mladá Boleslav w Republice Czeskiej. Zajmuje się, hodowlą pszczół na cechy związane z ich odpornością na choroby. W 2012 r. założył organizację Sance Pro Vcely (Szansa dla pszczół), która zrzesza czeskich pszczelarzy. Jej celem jest stopniowa selekcja pszczół w kierunku większej odporności na choroby i inne aktualne zagrożenia. Zapraszam do wywiadu z Panem Dworskim oraz do spróbowania przeczytania tekstów jego autorstwa po czesku, na temat swoich eksperymentów i wniosków, których wiele opublikował na swojej stronie internetowej: http://dvorsky.leos.sweb.cz

Jakub Jaroński: Od kiedy zajmuje się Pan pszczelarstwem?

Leosz Dworski: Od 1964 roku.

Jakie są współcześnie największe zagrożenia dla rodzin pszczelich?

Stres, niedobór pokarmu, słaba odporność immunologiczna, Nosema cerenae, warroza, choroby wirusowe.

Od kiedy i dlaczego nie używa Pan regularnie tzw. „syntetycznych akarycydów” w gospodarce pasiecznej?

W 30% od 2003 roku, w 50% od 2004 roku, w 100% od r.2005 roku. Dlatego, że uniemożliwiają obiektywną ocenę rodzin pszczelich i ich selekcję.

Proszę powiedzieć jaka jest Pana metoda na dojście do pszczół, które nie potrzebują leczenia?

Dobre pytanie. Prószę przeczytać mój artykuł „Bez jedu to nejde?1. Tam jest wszystko na ten temat. Kto do tego dorósł, to zrozumie. Kto nie, musi jeszcze czytać.

Jak wyłapywał Pan rodziny do leczenia? Czy metoda ta polega na stopniowej minimalizacji użycia kwasu mrówkowego? Jaki duży procent aktualnie u Pana, to rodziny nieleczone? Czy w międzyczasie miał Pan duże straty? Czy Pańską metodą można uniknąć dużych strat?

Mam swoją metodę obserwacji uszkodzonych pszczół, które jest najdokładniejsza. Mój system opiera się na zabiegach leczniczych tylko wtedy, kiedy rodzina sama nie dałaby rady. Mam na myśli tzw. leczenie punktowe, czyli w tej chwili np. 1 rodzinę na 20-30 rodzin itd. Kwas mrówkowy lub tymol to jedyna chemia, która dopuszczam. Pierwszeństwo jednak daję zabiegom biotechnicznym. Oczywiście, że bez strat to się nie uda. Widzę, że Pan myśli o skopiowaniu jakieś metody, ale to jest ciężkie. Musi Pan do wszystkiego dorosnąć i zmienić punkt widzenia. W Pańskich pytaniach wyczuwam podejście komercyjne. Radzę Panu nie próbować tego kierunku.

Co Pan robi z rodzinami, które nie radzą sobie z chorobami?

Uczę się od nich.

Co Pan sądzi o problemie tzw. „bomby roztoczowej”, tudzież reinwazji warrozy?

Nie wierzę. W końcu problem warrozy w postaci „czystej“ jest chyba już rozwiązany, nawet bez chemii. Bardziej problematyczna jest faza końcowa. Czyli to, w co porażenie może
się ostatecznie przekształcić. Nie wierzę już od dawna, że pszczoły muszą paść na warrozę typu A. Nawet czysto teoretycznie, wystarczy do tego prosty rachunek. W naturze w sierpniu już od dawna wszystko jest przygotowane do zimowli i nawet parę tysięcy sztuk warrozy nie może pszczołom zaszkodzić. One tego się w dużym stopniu pozbędą, zaś w części zadziała (sama) natura.

Co Pan sądzi o metodzie tzw. „selekcji naturalnej“, polegającej m.in. na tym, aby nie ingerować w śmierć uli z powodu chorób? Tym samym pozwolić pszczołom przejść wąskie gardło selekcji na pasiekach, na podobnej zasadzie, według zwolenników tej metody, jak w dzikiej przyrodzie.

Nie interesuje mnie to. W naturze to działa inaczej, ale można to przybliżyć. Proszę przeczytać „Bez jedu to nejde?“.

Czy kontroluje Pan poziom porażenia warrozy i nosemy?

Oczywiście. Wszystkie moje rodziny mam trybie eksperymentalnym.

Czy na rodzinach, które nie wymagają leczenia można gospodarować podobnie, jak na tych, które wymagają leczenia? Czy są słabsze od leczonych? Czy dają może mniej miodu?

Oczywiście. Musi Pan wiedzieć, co jest najważniejsze. Rozpoznać problem i warunki, a następnie zdecydować się co zrobić dalej.

Co to jest „medna komora“?

Ponownie odsyłam Pana na moją stronę internetową i przeczytanie o miodnej komorze2. W skrócie chodzi o to, aby zapewnić rodzinie miodu pod dostatkiem przez cały rok, tak aby były zdolne do zazimowania w dowolnym momencie, np. w czerwcu.

Jaka jest różnica dla pszczół pomiędzy miodem i cukrem? Czy warto podkarmiać cukrem, czy lepiej zostawić pszczoły na miodzie? Jaki jest Pański system podkarmiania?

Różnica jest taka jak pomiędzy mięsem wieprzowym, a kwaśnym ogórkiem. Miód to kompletnie innym pokarm. Dłuższy komentarz jest zbędny.

Jakie ma Pan u siebie napszczelenie? Czy duże napszczelenie jest istotnym problemem, aby dojść do pszczół nieleczonych?

Miałem 5-6 pasieczysk i w sumie 100 rodzin. Dzisiaj mam 2 pasieczyska i 30 rodzin.

Czy zapobiega Pan błądzeniu pszczół pomiędzy ulami? Ile uli powinno stać na jednym pasieczysku? Czy różnice pomiędzy rozmieszczeniem dzikich siedlisk w przyrodzie a zagęszczeniem uli na pasieczysku mogą istotnie wpływać na ich przeżywalność i zdrowie? A jeżeli tak, to w jaki sposób trzeba to uwzględnić w gospodarce pasiecznej?

Czasami tak, a czasami nie. W każdym razie rozmieszczenie uli służy mi do badania zalatywania pszczół do innych uli. Prowadzę selekcje na mniejsze zalatywanie.

Co sądzi Pan o dzikich pszczołach i bartnictwie?

Bartnictwo to wielka moda, ale na tych samych zasadach można prowadzić rodzinę pszczelą w ulach nowoczesnych, co sam staram się robić. Dzisiaj dzikie pszczoły są rzadkością. Nie mają zdecydowanie jakiś szczególnych właściwości, o czym sam się przekonałem. Ten urok jest gdzie indziej. Znowu odsyłam pana do mojego artykułu „Bez jadu to nejde“.

Jakim systemem hoduje Pan pszczoły? Czy prowadzi Pan linie mateczne i ojcowskie? Jak wybiera Pan najlepszy materiał do dalszej hodowli?

Nie rozumiem pytania. To oczywiste. Wybieram według wyników testów. Najważniejszy jest test przeżycia.

Na jakich pszczołach Pan gospodaruje? Co sądzi Pan o podgatunku Apis mellifera mellifera i Apis mellifera carnica?

Hoduję pszczołę miejscową, czyli krzyżówki krainki. Każda rasa ma swoje zalety, które zależą od rodzaju selekcji u hodowcy. Nie istnieje cudowna pszczoła. Pszczelarz musi je poznać i działać według tej wiedzy.

Co Pan uważa za najważniejsze dla zdrowia pszczół?

Środowisko i jego zrozumienie u pszczelarza.

Ile miodu udaje się średnio Panu wyprodukować?

Mogę Panu tylko podać wartość minimalną i maksymalną, czyli od 0 do 196 kg. Jeżeli będzie Pan patrzył na pszczelarstwo naturalne, jak na produkcję miodu, to ten kierunek w ogóle nie jest dla Pana.

Czy poza miodem pozyskuje Pan inne produkty pszczele? A jak tak to jakie?

Miód, wosk, propolis.

Na jakim ulu Pan gospodaruje i dlaczego?

2/3 Langstroth. Zawdzięczam to przypadkowi. Pszczoły rozwiązały już dawno kwestie ula i wymiaru ramki. Dla pszczelarza to tylko metoda na wygodę pracy.

Czy rodzaj ula ma znaczenie dla zdrowia pszczół i ich większej przeżywalności?

Wszystko musi się zgrać: środowisko, pszczoły, pszczelarz i metody działania. Wszystko jest ze sobą powiązane. Wybór ula jest tylko narzędziem do odpowiedniej metody działania. Jeżeli będzie Pan prowadził rodzinę pszczelą, tak jak dziś robią to inni, to kwestia ula jest nieistotna. Wszystko robione jest dokładnie odwrotnie w porównaniu do naturalnego biorytmu pszczół.

Rozmawiał: Jakub Jaroński 2018
Tłumaczył: Wacław Sciskala, Jakub Jaroński
Wywiad autoryzowany

Przypisy:

  1. Leosz Dworski, Bez jedu to nejde?, 2015: http://dvorsky.leos.sweb.cz/CLANKY/Bez_jedu_to_nejde4.editace.s.obrazky.pdf
  2. Leosz Dworski, Jeste k medne komore, http://dvorsky.leos.sweb.cz/CLANKY/jeste_k_MK.htm; Leosz Dworski, Medne komora v niskych nastavcich.: http://dvorsky.leos.sweb.cz/Sance_pro_vcely/med_komora_v_NN_2.pdf

Aperiodyczny biuletyn naszego Stowarzyszenia „Wolnopszczelarstwo”, numer pierwszy

Z ogromną satysfakcją oddajemy w Państwa ręce pierwszy numer „Wolnopszczelarstwa”, bezpłatnego biuletynu Stowarzyszenia Pszczelarstwa Naturalnego Wolne Pszczoły.

Wydając pismo chcieliśmy uporządkować wybrane artykuły z naszej strony internetowej w trochę innej postaci, a przede wszystkim docenić wartość słowa pisanego w formie tradycyjnej, a zarazem poszerzyć grono odbiorców, którzy nie dotarli do tekstów ukazujących się w formie elektronicznej, w zasobach internetowych Stowarzyszenia. Dlatego biuletyn ukazał się też w limitowanej wersji papierowej.

Na treść pierwszego numeru składa się krótki opis historii i działalności „Wolnych Pszczół”, a także wybór artykułów, które dotychczas ukazały się na naszej stronie internetowej. Dominują tłumaczenia anglojęzycznych tekstów autorstwa pszczelarzy praktyków, którzy od wielu lat prowadzą swoje pasieki nie stosując żadnych „leków” ani substancji chemicznych służących do zwalczania pszczelich chorób i pasożytów. Nie widzimy powodu, dla którego nie moglibyśmy się posiłkować wiedzą i doświadczeniem starszych stażem kolegów zza granicy, w tym z drugiego brzegu Wielkiej Wody. Na tłumaczenia składają się zatem artykuły wykładowcy i hodowcy matek pszczelich – Michaela Busha; wybitnego pszczelarza zawodowego – Kirka Webstera; oraz artysty, muzyka, pisarza, a wreszcie pszczelarza hobbysty – Charlesa Martina Simona. Nasze polskie podwórko dopiero raczkuje w takich formach uprawiania pszczelarstwa, gromadzimy doświadczenia i wiedzę. Jesteśmy jednak przekonani, że w kolejnych numerach Biuletynu znajdzie się więcej tekstów rodzimego pochodzenia.

Zapraszamy też do lektury wywiadu z jednym z największych polskich autorytetów z dziedziny pszczelnictwa, profesorem Jerzym Woyke, który zdecydował się na rozmowę z nami o pszczołach i pszczelarstwie, w tym również o tych jego aspektach, które interesują nas najbardziej. Za co niniejszym jeszcze raz Profesorowi dziękujemy!

W numerze nie mogło również zabraknąć artykułów autorstwa członków naszego Stowarzyszenia. Znalazł się tu zatem opis „Fortu Knox”, flagowego projektu „Wolnych Pszczół”, o którym pisze bloger i propagator pszczelarstwa naturalnego Bartłomiej Maleta oraz tekst Krzysztofa Smirnowa o łapaniu rojów.

Na koniec chcemy wyjaśnić, że nasz Biuletyn zamierzamy wydawać jako aperiodyk, a więc będzie się on ukazywał w nieregularnych odstępach czasowych. Mamy jednak nadzieję, że kolejny numer ukaże się niebawem.

Serdecznie zapraszamy do lektury

Redakcja

„Wolnopszczelarstwo” w PDF

Post scriptum: Na cele edukacyjne posiadamy dla chętnych ograniczoną ilość nakładu wersji papierowej. Jeżeli ktoś z szanownych czytelników ma ochotę wejść w jego posiadanie, poprosimy aby napisał na adres elektroniczny redakcji wraz opisaniem planu edukacyjnego i celów jakie zamierza w ten sposób realizować.

„Musimy być bardziej jak pszczoły” – czyli raport z konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu bez zwalczania warrozy – cz. 2

Artykuł ukazał się w lipcowym wydaniu miesięcznika Pszczelarstwo

Na konferencji wykład wygłosił także fiński hodowca Juhani Lunden (www.buckfast.fi). Pszczelarz ten od 2001 roku prowadzi hodowlę pszczół w kierunku odporności na pasożyta. W pierwszych latach (2001 – 2008) leczył warrozę kwasem szczawiowym, każdego roku zmniejszając dawki aż do zaledwie kilku mililitrów na rodzinę pszczelą. Od wykonania ostatniej kuracji w 2008 roku jego pasieka pozostaje nieleczona do dziś, choć trzeba przyznać, że w tym okresie hodowca również miewał okresowo duże straty (nawet do 70%). Obecnie dysponuje wprawdzie niewielką liczbą pni, ale w przeciągu kilku najbliższych lat planuje wrócić do stanu wyjścia – 150 rodzin pszczelich. Jest to prawdopodobnie jeden z niewielu projektów selekcyjnych na taką skalę wykorzystujący w okresie przejściowym systematyczne zmniejszanie dawek substancji biobójczych. Lunden stwierdził, że do takiego sposobu postępowania przekonała go swoista obawa, że gdy porzuci od razu leczenie pszczół bez wstępnej selekcji, mogą przeżyć “niewłaściwe”, czy też raczej: “przypadkowe” pnie. Dzięki stałemu zmniejszaniu dawek kwasu i zwiększaniu presji roztoczy na pszczoły, mógł natomiast obserwować rodziny pod kątem wykazywania przez nie genetycznych mechanizmów odpornościowych i dobierać odpowiednie reproduktorki do dalszej selekcji. W tym miejscu należy nadmienić, że Junani Lunden posiłkuje się sztucznym unasiennieniem pszczół, więc jest w stanie mniej lub bardziej kontrolować genetykę populacji na swojej pasiece. Hodowca uważa też, że tego typu selekcja może być stosowana przez około 10 lat, po czym prawdopodobnie zaistnieje konieczność wprowadzenia do populacji “świeżej krwi”, z uwagi na inbred, grożący genetycznym osłabieniem populacji. Jako ciekawostkę można dodać, że zdaniem Lundena wraz z zaprzestaniem z leczenia, może nieco wzrastać obronność pszczół. Nieleczone pszczoły mają według niego lepsze powonienie i tym samym intensywniej reagują na bodźce feromonowe.

Juhani Lunden
Juhani Lunden

Kolejną prelekcję wygłosił szwedzki hodowca Erik Österlund, twórca pszczoły Elgon. W pierwszym okresie hodował ją według metody Buckfast, ale, jak sam zaznacza, dziś już tej metody nie stosuje. W wywiadzie udzielonym dla “Wolnych pszczół” stwierdził, że metoda Buckfast opiera się dziś na gdybaniach “co by zrobił Brat Adam”, podczas gdy działania hodowców prawdopodobnie rzadko odpowiadają jego rzeczywistym poglądom i intencjom. Österlund bynajmniej nie stwierdził, że zna intencje wielkiego hodowcy pszczoły Buckfast – i właśnie dlatego tak już swojej metody nie nazywa. Czytaj więcej “„Musimy być bardziej jak pszczoły” – czyli raport z konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu bez zwalczania warrozy – cz. 2”

„Musimy być bardziej jak pszczoły” – czyli raport z konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu bez zwalczania warrozy – cz.1

Artykuł ukazał się w czerwcowym wydaniu miesięcznika Pszczelarstwo

W dniach 7 – 8 kwietnia 2018 roku miałem zaszczyt, ale również i niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w pierwszej w Europie konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu nie praktykującemu leczenia pszczół, na której reprezentowałem Stowarzyszenie Pszczelarstwa Naturalnego „Wolne Pszczoły”. Konferencja odbyła się w Neusiedl am See we wschodniej Austrii. I choć dopiero ustąpiły mrozy, pogoda dopisała na tyle, że udało mi się połączyć moje dwie pasje, czyli pszczelarstwo i podróże rowerowe. Do miejsca spotkania dojechałem moim jednośladem, obładowany bagażami. To niewątpliwie wzbudziło zainteresowanie zgromadzonych tam pszczelarzy, ale na pewno nie odciągnęło nikogo od tematu, który ich tam przywiódł.

Bartłomiej Maleta - Neusiedl
Bartłomiej Maleta – Neusiedl

Jak się okazało na miejscu, sama idea zorganizowania takiej konferencji narodziła się dość spontanicznie, a mianowicie w rozmowie pszczelarzy amatorów na Facebooku. Pewien zamieszkały w Austrii pszczelarz od kilku lat nie zwalczający warrozy, Norbert Dorn, zdecydował się zorganizować spotkanie pszczelarzy nieużywających żadnych substancji chemicznych w swoich pasiekach. Od słowa do słowa, niewinny plan spotkania towarzyskiego przerodził się w ideę zaproszenia największych pszczelarskich sław Europy podejmujących trud selekcji odpornych pszczół i zorganizowania konferencji. Gdy się dowiedziałem o tym projekcie, w pierwszej chwili uznałem, że spotkanie odbędzie się po prostu zbyt daleko, żeby ot tak „wyskoczyć na weekend”. Ostatecznie jednak zdecydowałem, że nie mogę zrezygnować z udziału w wydarzeniu tak doniosłym dla pszczelarstwa, jakie zdecydowałem się praktykować. Z pomocą niemieckiej pszczelarki Sibylle Kempf, podobnie jak my propagującej potrzebę odejścia od stosowania pestycydów i substancji biobójczych w praktyce pasiecznej, skontaktowałem się z Norbertem Dornem i poprosiłem o możliwość reprezentowania na konferencji stowarzyszenia „Wolne Pszczoły”. Ku mojej radości wyraził zgodę i w ten sposób nasz udział w tym wydarzeniu się urzeczywistnił. Spotkanie zgromadziło około 90 uczestników i prelegentów z wielu krajów Europy, w tym z Anglii, Austrii, Finlandii, Francji, Niemiec, Polski, Szwajcarii i Szwecji. Podczas konferencji obowiązywały dwa języki wykładowe – angielski i niemiecki. Czytaj więcej “„Musimy być bardziej jak pszczoły” – czyli raport z konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu bez zwalczania warrozy – cz.1”