Notatnik pasieczny cz. 11: Grudzień – Podsumowanie.

Kirk Webster

Tekst pochodzi ze strony: http://kirkwebster.com/index.php/11-decemberconclusion Przetłumaczony i opublikowany za zgodą autora. Data publikacji oryginału: 2007

Zatem po prawie roku wróciliśmy do miejsca, z którego zaczęliśmy ten cykl artykułów, wykonując ostatnią pracę na powietrzu w danym sezonie – topienia wosku z odsklepin któregoś grudniowego dnia. To dobra praca, aby zwieńczyć sezon. Nie ma już nic do roboty, jak tylko doglądać pasieczysk od czasu do czasu. Wkrótce nadejdzie pora wycofania się do domu, odpoczynku i radości z czasu, gdy jeden sezon się zakończył, a drugi wciąż wydaje się odległy. Jak zawsze pozostaje wiele do przemyślenia… Zakończę w tym miejscu kilkoma ważnymi refleksjami, które, mam nadzieję, pomogą każdemu, kto zechce skorzystać z tego cyklu artykułów.

Z konieczności te strony pisałem z wielomiesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do ich publikacji – czasami nawet rok wcześniej. Nie mogę zatem powiedzieć, co się dzieje pod koniec roku 2007. Musicie do mnie napisać, lub zadzwonić, aby się dowiedzieć, jak stoją sprawy. Wszystko opisane na niniejszych stronach pochodzi z mojego prawdziwego doświadczenia w prowadzeniu pasieki, ale starałem się dopasować je do pewnego „idealnie uśrednionego” sezonu, jak również wspomnieć o paru możliwych skrajnościach, które należy wziąć pod uwagę. Opisanie jednego, konkretnego sezonu mogłoby wprowadzać w błąd, jako że w dzisiejszych czasach mogą one się bardzo różnić. Dla przykładu zatem opiszę, co działo się w roku 2005 oraz 2006, które różniły się od siebie tak bardzo, jak tylko dwa sezony pszczelarskie mogą się różnić.

Moje trutowisko w Dolinie Champlain
Moje trutowisko w Dolinie Champlain

Zimną wiosną 2005 roku pszczoły nie spieszyły się ze startem. Po takiej sobie zimie zanotowałem dość poważne straty (40-50%). Jak zwykle najwięcej osypało się rodzin produkcyjnych. Na początku poczułem się nieco zdemotywowany tą sytuacją, ale sprzedałem trochę pszczół i poczyniłem plany optymalizacji rezultatów z pozostałych rodzin. Kiedy zmniejszy nam się liczba pni, każdemu możemy poświęcić więcej czasu i uwagi. Po wyborze odpowiednich reproduktorek większość rodzin produkcyjnych otrzymało nowe matki z zimowanych mini-nukleusów. Przed przeniesieniem nukleusów na standardowej ramce z zimowych toczków, wyrównałem ich siłę i użyłem jako źródła zasklepionego czerwiu, bowiem stały się już zbyt silne dla objętości jednego półkorpusu. Wyprodukowałem niedużą partię wczesnych mateczników i trzy pasieczyska produkcyjne wypełniłem odkładami zbudowanymi z zasklepionego czerwiu i obsiadającej pszczoły pochodzących z przezimowanych nukleusów. Czytaj więcej „Notatnik pasieczny cz. 11: Grudzień – Podsumowanie.”