Pszczelarstwo od tyłu – ciąg dalszy, czyli jak dużo zawdzięczam Varroa

Charles Martin Simon

Tekst oryginału pochodzi z czasopisma “Bee Culture”, był również opublikowany na stronie: http://beesource.com/point-of-view/charles-martin-simon/more-beekeeping-backwards-i-owe-a-huge-debt-to-varroa/
Przetłumaczony i opublikowany za zgodą redakcji. Data publikacji oryginału: Lipiec 2001

 Mój artykuł pt. „Zasady pszczelarstwa od tyłu”, który ukazał się w „Bee Culture” w lipcu 2001 roku, spotkał się z tak dużym odzewem, że poczułem się jak celebryta. To bardzo źle. Artykuł ten ostatecznie trafił na stronę BeeSource.com. Na szczęście nie wszyscy, którzy zareagowali na mój tekst, byli o mnie dobrego zdania. Niektórzy zasugerowali nawet, że jestem szalony. To ciekawe, bo zakończyłem ten artykuł słowami: „Oczywiście, że jestem szalony, ale jestem z tego dumny”. Cóż, mam nadzieję, że poniższy artykuł rozwieje resztę wątpliwości i tym, którym nie podobał się ten wcześniejszy, da więcej powodów, żeby lubić mnie jeszcze mniej. I dobrze.

Nigdy nie chciałem być celebrytą. Prawdę mówiąc, nie podoba mi się już sama idea „celebrytów” w społeczeństwie. Kiedy mój znajomy został konsultantem pszczelarskim pewnej hollywoodzkiej produkcji, która może nie była tak głupia jak niektóre, ale trochę głupsza niż inne, a potem zebrała entuzjastyczne recenzje, i tak naprawdę wcale nie była o pszczołach, choć zagrało w niej parę pszczół, w pierwszej chwili pomyślałem sobie: no nie… A potem, mimo że wciąż pełen wątpliwości: cóż…, no dobrze, może dzięki temu ktoś zwróci uwagę na pszczoły. Ale jeszcze później zadałem sobie pytanie, czy nam, którym zależy na pszczołach, ta uwaga jest do czegoś potrzebna i czy naprawdę jej chcemy. Obawiałem się, że mój znajomy zostanie w jakiś sposób skażony kontaktem z Hollywood. Dlatego bardzo się ucieszyłem, widząc, że wyszedł z całej tej historii bez żadnego widocznego uszczerbku.

Genialny pomysł ;)
Genialny pomysł ;)

Celebryci pawią się i puszą, prawią o polityce i stosunkach międzynarodowych, jakby rzeczywiście wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi. Domyślam się, że rekompensują tym sobie własną znikomość, bo któż lepiej niż oni wie o tym, jak żałośnie mało znaczą pieniądze i sława? Tworzą więc enklawy wzajemnego wsparcia w tych swoich Malibu i Beverly Hills, urządzają sobie wystawne imprezy i rozdania Nagród Akademii. Muszą, bo inaczej przeminą bez echa. Ale to wszystko jest puste, puste i bezużyteczne jak wyschnięty pancerzyk martwej królowej pszczół. Czytaj więcej „Pszczelarstwo od tyłu – ciąg dalszy, czyli jak dużo zawdzięczam Varroa”